Nowości na e-mail

informacje o naszej podróży wysyłane na Twój e-mail







Najnowsze relacje z podróży

Autor: Marzena 2006-09-14
Artykul w "Poznaj Swiat
Zapraszamy do lektury kolejnego naszego artykulu pt. "Narośla wojny Laos. Sto lat bezradności?"
http://www.poznajswiat.com.pl/art/929
zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2006-07-04
PAKISTAN cz.2 (01.11 – 06.12.2005)
Peshawar i Pasztuni. Esencja goscinnosci muzulmanskiej. Tu zaczyna sie nasza przyjazn z Alim i jego rozbojnikami. Tu zostajemy porwani wprost z halasliwych ulic, by odbyc niekonczaca sie wedrowke, z domu do domu, od bramy ogrodu Alego, przez ogrody jego rodziny, przyjaciol, rodziny przyjaciol, przyjaciol rodziny …
zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2006-05-15
PAKISTAN - cz. I (07.10-06.12.2005)
Karakorum odcina nas od Azji pozorow i etykiety. Przywraca ludziom otwartosc i bezposredniosc, a wraz z nimi iscie slowianska goscinnosc. Po dwoch latach kluczenia niejasnymi sciezkami dalekiego wschodu, Pakistanczycy zaskakuja nas podobna do naszej wrazliwoscia, poczuciem humoru, podobna hierarchia wartosci. I pomimo olbrzymich roznic w obyczajach i tradycji, czujemy sie tu jak w domu.
zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2006-04-13
Kulisy „uprowadzenia” na szlaku do Everesteu.
Na zainteresowanie mediów prawdziwą historią przestaliśmy liczyć niedługo po uświadomieniu sobie, że jesteśmy „bohaterami” niewiarygodnych, sensacyjnych wiadomości. Sposób zadawania pytań przez dziennikarzy, policję i wojsko, oraz pomijanie naszych odpowiedzi przekonały nas, że na „porwaniu” korzysta coraz więcej instytucji, podczas gdy my pogrążamy się w tarapatach.
zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2006-01-07
TURKIESTAN WSCHODNI (21.09-06.10.2005)
Chiny, nie Chiny? „Turkiestan Wschodni, zwany przez okupanta Xinjiangiem” – tak ujal problem pan Tomasz, chyba najtrafniej.
Wkraczamy w sloneczna kraine ludzi o spiewnym glosie, z poczuciem humoru i iskra w oku, ktorej na prozno szukac w cielecym spojrzeniu powsciagliwych Hanow. Odurza nas niespodziewana inwazja estetyki, fantazji, gracji i kobiecosci. Po brudnym, szarym funkcjonalizmie chinskim, domach jak garaze, kobietach jak mezczyzni, nabieramy w pluca swiezego powietrza i rozciagajac usta w usmiechu, otwieramy szeroko oczy.
zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2005-12-24
CHINY cz. 8 – przystanek Xi’an (20.02-21.09.2005)
Z wilgotnego, tonacego w mgle Chongqingu, wypelniony po brzegi pociag przenosi nas do mroznego ale slonecznego o tej porze Xi’an. Lutowy snieg razno skrzypi pod nogami, wiec mysl, ze przyjdzie nam tu spedzic kolejne dlugie miesiace, nie wyciska lez. zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2005-06-10
CHINY cz. 7 – nad Yangtse (14.08.2004–20.02.2005)
Nadchodzi taka chwila w podrozy, gdy zmeczone nogi, przesycone wrazeniami glowy i pustawe kieszenie domagaja sie dluzszego postoju. Zatrzymujemy sie nad Yangtse, w prowincji Chongqing, w miejscu tak niewyraznym, ze juz po tygodniu nogi chca isc dalej, glowy zadne sa nowych wrazen, ale do ktorego puste kieszenie przykuwaja nas na kilka dluuuuugich miesiecy. zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2005-04-05
CHINY cz. 6 - Sichuan (21.07-13.08.2004)
Sichuan karmi nas obrazami, o ktorych w tej czesci Azji dawno zdazylismy zapomniec. Gory wolne od ludzkiej “fantazji”, od ryzu, od betonu. Przemierzamy bezkresne przestrzenie, ukazaujace za kazda przelecza co raz to inne widoki. Gory lagodne jak zielone bochny chleba, to znow gory drapiezne, skaliste, czasem gole a czesto przystrojone w strzeliste drzewa, z ktorych olbrzymie porosty zwisaja jak anielskie wlosy. Karlowate drzewka o brunatnych, grubych lisciach, spinaja kruche skaly na najbardziej stromych krawedziach. zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2005-04-01
CHINY cz. 5 Yunnan (30.06-21.07.2004)
Po raz pierwszy w podrozy powracamy do znanego nam juz kraju. Wiemy wiec czego sie spodziewac, a jednak po miesiacu spedzonym w “bezludnym” Laosie zaskakuje nas nagle pojawienie sie tlumow ludzi i ton betonu. Rozluznieni, usmiechnieci, bez najogolniejszej chocby mapy, wchodzimy pewnie w te betonowa cywilizacje i nagle spada na nas nieobce nam przeciez, ale zapomniane uczucie, ze nikt nas tutaj nie rozumie. Czas schowac angielski na dno plecaka i odszukac w pamieci nieliczne, ale jakze cenne chinskie frazy. zobacz całą relację »
Autor: Marzena 2005-01-18
LAOS cz. II (20.06-29.06.2004)
Autobus mial ruszyc o 15.oo, wyjezdzamy po dwoch godzinach. Niepunktualnosc Laotanczykow dawno przestala nas zloscic i dziwic. Tym ludziom nigdzie sie nie spieszy, ale nam przeciez tez. Ze stoickim spokojem czekamy wiec trzy godziny, zanim zapelni sie lodka do wioski Muang Ngoj. Najprawdopodobniej godziny oznaczone na rozkladach, ktore tu mimo wszystko istnieja, oznaczaja poczatek gromadzenia sie pasazerow, albo tez godzine, przed ktora lodz na pewno nie odplynie, a autobus nie odjedzie. zobacz całą relację »